Archiwum - Sierpień, 2009

Problem, który nie istnieje

Mając wreszcie kąt na „bezowocne” sprawy, zastanawiam się, który temat należałoby poruszyć w pierwszej kolejności. A po chwili namysłu nie mam już żadnych wątpliwości…

Dla mnie najważniejszą sprawą jest to, że dla ludzi z zewnątrz (czytaj: ludzi, których temat bezpłodności nie dotyczy) nasz problem NIE ISTNIEJE.

Czy spotkaliście się kiedyś z poważnym artykułem w prasie, czy programem telewizyjnym, który zechciałby zagłębić się w problem braku potomstwa? Bo ja nie. Oczywiście chodliwe są tematy pośrednio nawiązujące – in-vitro, surogatki, adopcja…ale to wszystko dotyczy SKUTKÓW, a nie przyczyny. Nikt nie zastanawia się, co czuje kobieta, która miesiąc w miesiąc wyczekuje upragnionego dziecka, co czuje mężczyzna, który psychicznie dojrzał do ojcostwa, ale jedyne na co może sobie pozwolić to ukradkowe spojrzenia przesyłane facetom spacerującym ze swoimi pociechami.

(więcej…)

Bezowocni…ale nie beznadziejni!

Droga do dwóch wymarzonych kresek na teście ciążowym nie zawsze jest prosta. Czasami wije się jak wąż, czasami wiedzie w górę, innym razem w dół…
Nie dla każdej pary oczekiwanie na dziecko pozbawione jest łez, złości, załamania.
Kluczową sprawą jest zaufanie obojga partnerów a także wspieranie się na każdym kroku – bo niestety długotrwałe, bezowocne starania o dziecko przekładają się nie tylko na relacje rodzinne, często problem przesiąka głębiej…do naszej pracy, zajęć po godzinach itp. Coraz częściej łapiemy się na tym, że spotkania z „dzieciatymi” stają się dla nas tak bolesne i przykre, że zaczynamy ich unikać. Przyjaciele są zdziwieni naszym stopniowym wycofywaniem się ze znajomości, a my sami mamy wyrzuty sumienia, że potrafimy ZAZDROŚCIĆ dziecka. W ten brzydki sposób – „dlaczego oni mają, a ja nie”, „w czym jesteśmy gorsi?”,”co zrobiliśmy złego, że spotykają nas ciągłe porażki”.

To tylko krótkie preludium naszych codziennych zmagań. Pisząc „naszych”, mam na myśli wszystkich nas, Rodziców czekających na ukochane dziecko.

Blog ten powstał dla nas.
I będzie o nas drodzy „Staracze”.
W każdym momencie możecie dołączyć do redagowania tego bloga, dodawać swoje historie,  przeżycia, emocje…