Archiwum - Styczeń, 2010

Bezpłodność – porażka czy wyzwanie

Słowo „bezpłodność” wciąż nie może do mnie dotrzeć.

Bo jestem płodna. Mam prawidłową owulację, regularne miesiączki, wszystko tam na dole zdrowe i gotowe do wynajęcia przytulnej kwaterki na 9 miesięcy.

Mój mąż też jest płodny. Ma mnóstwo świetnych, potencjalnych kandydatów na bycie połową naszego dziecka.

Więc gdzie jest ta bariera?

Może ta nasza bezpłodność to kwestia podjęcia jakiegoś innego, życiowego zadania. Może to jeszcze nie ten czas. Natura za nas decyduje, co i kiedy będzie lepsze. Natura, Opatrzność, Bóg…każdy może wybrać tutaj stosowne określenie. No i ok. Mogłabym to może zrozumieć. Gdyby ktoś mi pokazał, co mam robić w tym czasie, kiedy jeszcze nie ma dziecka/kiedy może się ono pojawić w każdej chwili. Co mam wymyśleć sobie jakieś ekstremalne hobby? zaszyć się w książkach? pracować po 20h? zrobić coś dobrego dla ludzkości (ale co?). No i taki jakiś mętlik pierwszego dnia cyklu mnie dopadł. Naprawdę chciałabym, żeby mój życiowy cel po prostu mi się ujawnił, spadł na mnie jak grom z jasnego nieba, przyśnił mi się, objawił ja jawie…tak bym chciała na trzy miesiące zapomnieć o staraniach, wyłączyć mózg, nie myśleć o dniach płodnych, owulacji…naprawdę taka przerwa dużo by mi dała. Ale to jest jak rozpędzony pociąg. Nakręciłam się na to dziecko, którego nie ma. Ciężko wyhamować, odpuścić, życie przecież jest takie krótkie. Szkoda mi tych dni, które upływają bezczynnie. Książkowy Stand by.  Wiem, że w innej sytuacji mogłabym właśnie czytać książeczkę zaspanemu maluchowi a nie siedzieć w dresie przy laptopie z miną zranionego pieska. A może nie mamy dzieci, bo bylibyśmy złymi rodzicami? może nie potrafilibyśmy dać dziecku tyle ciepła i cierpliwości ile tego wymaga. Może gdybym już doczekałabym się pociechy straciłabym cel w życiu? (myślę, że nie, ale pewna mogę być tylko tego, że kiedyś kopsnę w kalendarz).

Znowu sto pytań do.

I znowu zasnę ze słowem BEZPŁODNOŚĆ pod poduszką…

Estradiol (E2) i progesteron – wyniki i normy, faza lutealna

Wczoraj rano było małe pik (ekspresowe, nawet nie zdążyłam pomyśleć i już było po wszystkim). A popołudniu druga połowa odebrała wyniki immunochemii.

Oto one:

Estradiol – 202,8 pg/ml

Normy:

faza folikularna (12,5-166)

faza owulacyjna (85,8-498)

faza lutealna (43,8-211)

po menopauzie (5-54,7)

I trymetr ciąży 215-4300)

Progesteron – 24,47 ng/ml

Normy:

faza folikularna (0,2-1,5)

faza owulacyjna (0,8-3)

faza lutealna (1,7-27)

po menopauzie (0,1-0,8)

No i znowu wszystko w normie… śmiać się czy płakać? sądziłam, że będzie się w końcu można czegoś uczepić i zacząć coś poprawiać, a tu kolejny raz wychodzi na to, że wszystko jest w porządku. A przecież nic nie jest w porządku, skoro to już ponad 2,5 roku starań i NIC.

Badanie krwi – estradiol i progesteron

Obliczyłam dzień peek+7 na sobotę, więc badanie krwi zrobię jutro rano. Nie mam jakiegoś strasznego lęku przed pustą strzykawką i ostrą igłą – ale nie ukrywam, że stresująca jest logistyka tego przedsięwzięcia. Na 7 muszę być już w przychodni a o 8:15 jestem umówiona w pracy (20 km dalej) z klientem. Jeśli do pobrania krwi nie będzie tłumów, to spokojnie powinnam zdążyć – niby 20 km, ale przy -11st. i śliskich, a miejscami zasypanych drogach nie jest to taka pewna sprawa. No i teoretycznie po południu powinny być już wyniki. Ciekawe czy na telefon czegoś się dowiem, jeśli nie wyślę po wyniki Męża. Na pocieszenie wieczorem kawa z koleżanką ze studiów. Razem pracowałyśmy w tej samej firmie jako przedstawicielki medyczne (ja 3 miesiące, ona prawie dwa lata zajmowała moje stanowisko, którego ja już nie chciałam), więc będzie o czym pogadać, czytaj o kim poplotkować.

Estradiolu i progesteronie – miejcie się na baczności!

Nadzieja

Zawsze na tym etapie cyklu kiełkują całe stada nowych nadziei.

Zwykle płonnych.

Zawsze tak samo gorących, może nawet bardziej, niz poprzednie.

Jedyne co mogę zrobić to łyknąć folik i dalej robić swoje.

Tak bardzo czekam na to dziecko.

Tak bardzo chcę je już przytulić.

Tak bardzo…

A jak puszczam wodze fantazji, zawsze wyobrażam sobie wspólne zabawy K. i malucha. Zastanawiam się, czy będzie miało jego zawadiacki uśmiech, uśmiechnięte oczy, usteczka. Czy będzie lubiło zimę. Czy będzie budziło nas w nocy co godzinę (jak K. swoją mamę do 3 roku życia).  Jak będzie pachniało. Jaki będzie jego ulubiony kolor, zabawka…

Czekamy na tego malca jak na zbawienie :)

Cytologia

Ostatnie badanie cytologiczne miałam wykonane chyba dwa lata temu, dlatego wg zaleceń instruktora napro powinnam je była odnowić. Wczoraj pojechałam do zupełnie nowej lekarki znalezionej w sieci, która jest oprócz tego, że jest ginekologiem i położnikiem jest również cytologiem. Przy okazji chciałam sprawdzić, czy z moją szyjką wszystko ok (swego czasu miałam z nią trochę problemów). Badanie wykazało, że wszystko jest w jak najlepszym porządku a badanie cytologiczne poszło na konto nfz-u. Po wyniki mam się zgłosić za miesiąc.

Dodatkowo pani doktor wykonała mi usg. Rośnie sobie w lewym jajniku pęcherzyk. Wczoraj (10dc) pęcherzyk miał 19mm. I teraz pytanie do Was Drogie Czytelniczki – orientujecie się ile powinien mieć mm dojrzały pęcherzyk?I kiedy mogę się spodziewać, że pęknie? Domyślam się, że w ciągu kilku następnym dni, w necie znalazłam różne sprzeczne informacje, a doktorki oczywiście nie zapytałam – cała ja :)

No i powoli przygotowuję się na badanie estradiolu i progesteronu. Przychodnia niedaleko nas robi takie badania a wyniki są już w tym samym dniu, więc myślę, że innej przychodni szukać nie warto. Koszt oznaczenia jednego parametru to około 20zł.

Z kamerą wśród kobiet po 25tym roku życia…

5 Kobiet.
5 historii.
Moją znacie.
Do tego jedno PCA.
I jedno poronienie.
Moje koleżanki ze studiów.
W życiu nie powiedziałabym, że mają takie problemy. Myślałam, że w tym gronie jestem jedyna z „tymi” kłopotami. A tu się okazało, że życie jest okrutne nie tylko dla mnie…Żadne to oczywiście pocieszenie, ale w pewnym sensie rodzaj ulgi. Że nie jestem z choinki. Że jest dużo kobiet, nawet w tym najbliższym otoczeniu, które na co dzień są bohaterkami, bo skrywają swoje tragedie pod maską normalności. Żyją rytmem świata. Rytmem porodów koleżanek, sióstr, kuzynek. Czekają, liczą dni, odpowiadają na pytania ciekawskich.
Z drugiej strony nie chcę się za bardzo rozczulać nad swoją sytuacją. Mam tak wiele…Nie znam „prawdziwych” tragedii i Bogu za to dziękuję. Nie jestem głodna, mam przytulne (choć malutkie ;)) mieszkanko, mam wspaniałą, zdrową rodzinę, kochanego męża. Nie sposób ciągle narzekać, że jest źle, bo gdyby nie jeden mały szczegół, jest przecież wspaniale.
Będzie dobrze. Jestem pod dobrymi skrzydłami (niczym w reklamie LOT’u :))

Proxeed Plus

Suplement diety.

Preparat zawierający składniki korzystnie wpływające na jakość nasienia.

Witaminy, o których pierwszy raz usłyszeliśmy właśnie na spotkaniu napro.

Żaden lekarz wcześniej o czymś takim nie wspomniał. O in vitro, inseminacji – owszem. Już na pierwszej i drugiej wizycie. Nawet jeśli okaże się po 3 miesiącach przyjmowania preparatu, że nie jest skuteczny, to moim zdaniem warto byłoby przynajmniej zaproponować coś takiego. Nie każdy chce od razu ominąć problem i bulić klinice za metody, w których się specjalizuje.

Duży minus dla Proxeed’u – jego bardzo wysoka cena! 3miesięczna kuracja to koszt około 1000zł.

Z ulotki:

Proxeed Plus jest suplementem diety przeznaczonym dla osób dorosłych. Zawarte w nim składniki korzystnie wpływają na jakość nasienia i wspomagają płodność u mężczyzn. Aktywne składniki stymulują działanie kwasów tłuszczowych w organizmie mężczyzny, stanowiących źródło energii dla powstających plemników. Ponadto korzystnie wpływają na efektywność procesu ich dojrzewania i funkcjonalność.

Składniki: Fumaran L-karnityny co odpowiada 1000mg L-karnityny, Acetyl L-karnityna,fruktoza, witamina C, koenzym Q10, cynk, kwas foliowy, selen, witamina B12, substancje słodzące: sacharoza, acesulfam potasowy, przeciwutleniacz: 50mg kwasu cytrynowego, aromat: naturalny aromat cytrynowy.

Mąż przyjmuje 2 saszetki dziennie (rano i wieczorem). Dzielny jest bo mnie od samego zapachu jest słabo :) Ja tam wolę krew badać. I w tej kwestii się jakoś uzupełniamy.

Na ulotce widnieje informacja, że preparat należy zażywać przez okres 6 miesięcy LUB DO CZASU UZYSKANIA CIĄŻY :) oj chętnie byśmy oddali kilka takich pudełek komuś w potrzebie, gdyby tylko okazało się, że witaminki podziałały :)

Napro spotkanie nr 3

O ile drugie spotkanie z instruktorem napro nie wniosło nic nowego (w zasadzie ograniczyło się do powtórki wiadomości ze spotkania pierwszego plus wypełnianie formularza, odpytka z naszych obserwacji) o tyle na trzecim spotkaniu znowu dowiedzieliśmy się kilku ważnych rzeczy. Jak trafnie zauważył mój Mąż – trzeba instruktora trochę pociągnąć za język, wtedy tych informacji dostajemy zdecydowanie więcej.

Wnioski z ostatniego spotkania:

-ponieważ to już ponad dwa pełne cykle obserwacji, zostały wyliczone współczynniki śluzu, pierwszy 5, drugi 7,6 – zdecydowanie za niskie, powinny wynosić przynajmniej 10  (no i szukamy w związku z tym osoby zza granicy, która mogłaby nam podesłać witaminę B6 500mg z opóźnionym uwalnianiem ponieważ w Polskich aptekach  wit. B6 występuje tylko w bardzo malutkich stężeniach)

- moje ostatnie oraz pierwsze dni cyklu nie przebiegają prawidłowo, może to być spowodowane złą gospodarką hormonalną (zlecone badanie hormonów drugiej fazy cyklu w dniu P+7 (siedem dni po dniu „peek”:)) oraz w dniach 3-5dc badanie hormonów tarczycy, jeśli badania wyjdą ok, wtedy być może będę brała przez 3 tygodnie antybiotyki na domniemane zapalenie (nie można go w żaden sposób stwierdzić, najlepiej przeleczyć i czekać na ewentualną poprawę), ostatnia możliwa przyczyna to początkowe stadium endometriozy (jeśli to ta przyczyna, to u mnie zupełnie bezobjawowa).

Kolejne spotkanie za miesiąc.

Wynik: badanie nasienia 2009

Drugie wyniki z 08.2009:

Objętość: 5,0 ml

Czas upłynnienia: 1,5h

Liczba plemników w całym ejakulacie: 300mln

Test oporności na eozynę: 72%(żywych plemników)

Ruchliwość plemników III i IV stopnia ruchliwości : 26%

II i I stopnia ruchliwości : 15%

brak ruchu : 59%

Autoaglutynacja plemników: brak

Liczba komórek okrągłych: 400 000/ml ejakulatu

Liczba leukocytów: 0-1

Liczba komórek peroksydazo-dodatnich: brak

Postacie patologiczne plemników: 80%

I dodatkowy test HOS: 43%

Wyniki: badanie nasienia 2008

Badanie nasienia – temat wcale nie łatwy. O ile facet ma świadomość wagi takiego badania pozostaje „tylko” problem jego wykonania.  Całe szczęście mieszkamy bardzo blisko jednego z laboratoriów, które zajmują się takimi badaniami, mamy więc możliwość „zebrania próbki” w naturalnym, domowym środowisku. Podziwiam facetów, którzy są w stanie zrobić to na miejscu mając świadomość, że za drzwiami jest poczekalnia, a w poczekalni ludzie, którzy dobrze wiedzą po co pan tam poszedł :) no ale czasem trzeba. Zresztą czego się nie robi…

Dzisiaj nasze pierwsze wyniki z 07.2008:

Objętość: 5,0 ml

Czas upłynnienia: 2h

Liczba plemników w całym ejakulacie: 237,5mln

Test oporności na eozynę: 64%(żywych plemników)

Ruchliwość plemników III i IV stopnia ruchliwości : 27%

II i I stopnia ruchliwości : 19%

brak ruchu : 54%

Autoaglutynacja plemników: brak

Liczba komórek okrągłych: 800 000/ml ejakulatu

Liczba leukocytów: 0-2

Liczba komórek peroksydazo-dodatnich: 100 000/ml ejakulatu

Postacie patologiczne plemników: 83%

Wyniki widziało już pięciu lekarzy i podobno nie jest źle, ale mogłoby być ciut lepiej. Zwłaszcza jeśli chodzi o czas upłynnienia i procent plemników ruchliwości kategorii III i IV. Ale przy dużej liczbie plemników w próbce nie powinno to stanowić czynnika decydującego o naszych niepowodzeniach.

No cóż. Mamy już 2010 i wciąż czekamy…