Napro spotkanie nr 3
O ile drugie spotkanie z instruktorem napro nie wniosło nic nowego (w zasadzie ograniczyło się do powtórki wiadomości ze spotkania pierwszego plus wypełnianie formularza, odpytka z naszych obserwacji) o tyle na trzecim spotkaniu znowu dowiedzieliśmy się kilku ważnych rzeczy. Jak trafnie zauważył mój Mąż – trzeba instruktora trochę pociągnąć za język, wtedy tych informacji dostajemy zdecydowanie więcej.
Wnioski z ostatniego spotkania:
-ponieważ to już ponad dwa pełne cykle obserwacji, zostały wyliczone współczynniki śluzu, pierwszy 5, drugi 7,6 – zdecydowanie za niskie, powinny wynosić przynajmniej 10 (no i szukamy w związku z tym osoby zza granicy, która mogłaby nam podesłać witaminę B6 500mg z opóźnionym uwalnianiem ponieważ w Polskich aptekach wit. B6 występuje tylko w bardzo malutkich stężeniach)
- moje ostatnie oraz pierwsze dni cyklu nie przebiegają prawidłowo, może to być spowodowane złą gospodarką hormonalną (zlecone badanie hormonów drugiej fazy cyklu w dniu P+7 (siedem dni po dniu „peek”:)) oraz w dniach 3-5dc badanie hormonów tarczycy, jeśli badania wyjdą ok, wtedy być może będę brała przez 3 tygodnie antybiotyki na domniemane zapalenie (nie można go w żaden sposób stwierdzić, najlepiej przeleczyć i czekać na ewentualną poprawę), ostatnia możliwa przyczyna to początkowe stadium endometriozy (jeśli to ta przyczyna, to u mnie zupełnie bezobjawowa).
Kolejne spotkanie za miesiąc.
Podobne wpisy:
Styczeń 10th, 2010 at 20:35
Cześć Mała! Jestem pod wrażeniem tej metody. Szczęka mi opadła. Po trzech cyklach, po trzech wizytach tyle już można powiedzieć. A lekarze po trzech miesiącach załamują ręce i proponują operacje i takie tam. Dziękuje Bogu, że na Was trafiłam. Będziemy się modlić o Szczęście dla Was. Teraz muszę przekonać męża do spotkań z Napro. Nie będzie to łatwe ale może się uda.
Co do tej witaminy B6 to wiecie gdzie szukac?
Styczeń 10th, 2010 at 21:08
Wiesz, my cały czas podchodzimy do naprotechnologii bardzo ostrożnie. Już mamy pewne doświadczenie w temacie niepłodności i podejścia lekarzy do niej, więc gdyby nie napro na chwilę obecną zostalibyśmy na lodzie. Czy warto korzystać z tej metody? czas pokaże. Nie jest zwolenniczką nakłaniania kogokolwiek do spróbowania metody napro, bo sama nie jestem jeszcze przykładem na to, że jest ona skuteczna. Podoba mi się jednak podejście do problemu i to, że nie jestem zmuszana do niczego, co byłoby niezgodne z moimi przekonaniami i co godziłoby w moją osobę.
Dziękujemy za miłe słowa i trzymamy kciuki również za Wasze Szczęście :)W WIADOMYM TEMACIE :)
Ps. Co do witaminy B6 o której pisałam, robimy wywiad u Rodziny i znajomych rozsianych tu i tam, więc mam nadzieję, że ktoś nam ją podeśle.
Styczeń 14th, 2010 at 9:27
Jeżeli chodzi o mnie to niestety żadna naturalna metoda nie wchodzi w grę…jeden jajowód jest niedrożny a drugi drożny ale w złym stanie. Szkoda mi czasu. Zdecydowałam sie na in vitro. Lekarz sugerował insiminacje ale moim zdaniem szkoda na to czasu i pieniędzy. Teraz jestem w trakcie zbierania pieniędzy.
Życzę wytrwałości….
Styczeń 16th, 2010 at 12:27
Renee1234 nie napiszę, że wiem, co czujesz będąc w takiej sytuacji. Owszem łączy nas to, że bezskutecznie staramy się o dziecko, natomiast my ciągle pozostajemy w gronie tych, z którymi tak do końca nie wiadomo co zrobić i na razie pozostaje czekać na rezultaty różnych opcji zasugerowanych przez lekarza. Jeśli in vitro jest ostatnią deską ratunku, ostatnią szansą na własne, wyśnione dziecko – to być może jest to rozwiązanie. Na razie in vitro to dla mnie temat bardzo trudny, jest dużo minusów, które zauważam, ale wiem, że szala i tak przeważa na jego korzyść, bo to przecież walka o DZIECKO, o ciepłego niemowlaka, krew z krwi. Niektórzy twierdzą, że nie jest ważne kto urodził dziecko, tylko kto będzie dla niego rodziną, kto je wychowa…i proponują adopcję. Adopcja to jest dopiero trudny temat, orzech do zgryzienia! Łatwo się mówi komuś, kto nigdy nie stał po naszej stronie.
Ps. Czy w klinice kobieta jest jakoś przygotowywana do zabiegu in vitro od strony psychicznej?
Pozdrawiam Cię gorąco i również życzę wytrwałości.