Nadzieja

Zawsze na tym etapie cyklu kiełkują całe stada nowych nadziei.

Zwykle płonnych.

Zawsze tak samo gorących, może nawet bardziej, niz poprzednie.

Jedyne co mogę zrobić to łyknąć folik i dalej robić swoje.

Tak bardzo czekam na to dziecko.

Tak bardzo chcę je już przytulić.

Tak bardzo…

A jak puszczam wodze fantazji, zawsze wyobrażam sobie wspólne zabawy K. i malucha. Zastanawiam się, czy będzie miało jego zawadiacki uśmiech, uśmiechnięte oczy, usteczka. Czy będzie lubiło zimę. Czy będzie budziło nas w nocy co godzinę (jak K. swoją mamę do 3 roku życia).  Jak będzie pachniało. Jaki będzie jego ulubiony kolor, zabawka…

Czekamy na tego malca jak na zbawienie :)