„Przestańcie się starać – wtedy się uda…”

„Wyjedźcie na urlop”

„Przestań o tym myśleć”

„Musicie wyluzować”

Podaję tylko kilka przykładów, z życia wziętych oczywiście.

Te wspaniałomyślne porady denerwują mnie jeszcze bardziej, niż faktyczny stan rzeczy, niż dwa lata bezowocnych starań. Jestem „grzeczną dziewczynką”. Nie przechodzą mi przez gardło bluzgi w kierunku osób starszych/z rodziny/znajomych, nie chcę nikogo urazić, nie chcę wybuchać, choć tak bardzo czasem mam ochotę to zrobić.

(więcej…)

Problem, który nie istnieje

Mając wreszcie kąt na „bezowocne” sprawy, zastanawiam się, który temat należałoby poruszyć w pierwszej kolejności. A po chwili namysłu nie mam już żadnych wątpliwości…

Dla mnie najważniejszą sprawą jest to, że dla ludzi z zewnątrz (czytaj: ludzi, których temat bezpłodności nie dotyczy) nasz problem NIE ISTNIEJE.

Czy spotkaliście się kiedyś z poważnym artykułem w prasie, czy programem telewizyjnym, który zechciałby zagłębić się w problem braku potomstwa? Bo ja nie. Oczywiście chodliwe są tematy pośrednio nawiązujące – in-vitro, surogatki, adopcja…ale to wszystko dotyczy SKUTKÓW, a nie przyczyny. Nikt nie zastanawia się, co czuje kobieta, która miesiąc w miesiąc wyczekuje upragnionego dziecka, co czuje mężczyzna, który psychicznie dojrzał do ojcostwa, ale jedyne na co może sobie pozwolić to ukradkowe spojrzenia przesyłane facetom spacerującym ze swoimi pociechami.

(więcej…)