Ból
Nigdy nie jest tak samo.
Zawsze jest tylko gorzej.
Na początku ból tylko kiełkował. Ale to było dawno, ponad dwa lata temu…
Szybko spychałam go na bok. Zastępowałam myślami o kolejnym miesiącu.
Wtedy jeszcze z wiarą, nadzieją i miłością.
Potem miesiąc po miesiącu ból rozrastał się, dodatkowo zaatakował Męża.
Teraz w tym bólu, rozwiniętym, krzaczastym, który swoimi mackami sięga niemal do każdej dziedziny naszego życia, tkwimy oboje, kiwając się na boki jak dzieci z chorobą sierocą.