countdown

i znowu odliczanie

do piątku

i nadzieja

NADZIEJA

Odetchnęłam pełną piersią!

Cały czas wydaje mi się, że mam wpływ na to kim będę za chwilę, co się ze mną będzie działo, co jestem w stanie osiągnąć. I owszem. Bez jakiegokolwiek ruchu zawsze będę w tyle. Dlatego tak bardzo (przy ogromnej pomocy Męża) staram się zrobić wszystko w mojej mocy, żeby Mała Istotka pojawiła się w naszym życiu. Te wszystkie wizyty u lekarzy, szukanie informacji w sieci, coraz to nowsze metody, badania, witaminy, obserwacje, notatki, testy, pomiary…nie mogę sobie niczego zarzucić. Bardzo się staram. Daję z siebie wszystko. Nie wiem, co jeszcze mogłabym zrobić, żeby być bliżej upragnionego Dziecka. I w moim świecie „bez Dziecka” wciąż zapominam, że wszystko w rękach Boga.  Nie muszę przecież rzucać wszystkiego i wychodzić z założenia „co ma być to będzie”, niech się dzieje wola Nieba…Nie na tym to polega. Ważna jest dla mnie świadomość, że Ktoś wie, jak pokierować moim życiem. Ta świadomość daje mi dzisiaj tak wiele radości i tak wielki ciężar pomaga udźwignąć, że nie jestem w stanie słowami tego opisać. Właśnie w takich momentach wiara daje siłę. Bez niej mogłabym płakać do poduszki każdego jednego wieczora. Jak dobrze jest odetchnąć pełną piersią, ZAUFAĆ. Przecież do tej pory Bóg tak pięknie kierował moim życiem. Jestem pewna, że mnie nie opuścił. Może chce, żebym poznała siebie i moją drugą połowę w trudnych chwilach, może wie, że to nie jest jeszcze dla nas odpowiedni moment, może poprzez to długie oczekiwanie dar jakim jest Dziecko będzie smakował inaczej, niż gdybyśmy otrzymali go już do tej pory. Bardzo trudno jest oddać w czyjeś ręce najważniejsze, najdelikatniejsze piękno, które płynie z miłości dwojga ludzi. Dlatego cieszę się, że tym Kimś jest ten Najwyższy :) Już On będzie wiedział, co dalej z tym zrobić.

Napro spotkanie nr 1

Tak na szybciutko – bo dopiero przed chwilą wróciliśmy z Bielska, gdzie odbyło się dzisiaj pierwsze spotkanie z instruktorami. Zajęcia prowadziło bardzo sympatyczne małżeństwo lekarzy (wbrew pozorom nie-ginekologów). Była 1,5h prezentacja omawiająca w grubsza założenia i cele napro. Aby przejść do etapu naprotechnologii, najpierw musimy być biegli w modelu Creighton’a. Wypełniliśmy jeden malutki formularz, drugi mamy do wypełnienia w domu. Mamy także kartę obserwacji, naklejki oraz książkę w j. angielskim. No jak to zwykle bywa przy takich okazjach – jest nowa nadzieja, są oczekiwania, niecierpliwość spróbowania „nowej metody”.  Na zdrowy rozsądek wygląda to wszystko ok. Ważne jest przede wszystkim nabycie zdolności rozpoznawania swojej płodności. Ja już chyba potrafię to robić…z tego punktu widzenia mam wrażenie, że dużo z omawianych rzeczy już wiem.

Od jutra zaczynamy testową obserwację.

Za trzy tygodnie kolejne spotkanie…

Ps. A dzisiaj dokładnie połowa mojego cyklu, jak pięknie byłoby móc odmówić spotkanie z instruktorami z jednego, pięknego, malutkiego powodu ahhh :)