Napro?

Nooo powiem szczerze, że próbujemy się umówić na spotkanie z instruktorami już drugi tydzień i ciągle coś nie pasuje. W piątek miał być wyznaczony termin i cisza do dzisiaj. Zaczynamy się trochę irytować. Z jednej strony zdajemy sobie sprawę, że wszystko musi trochę potrwać, każda metoda, każde leczenie. Ale z drugiej strony to jest nasz czas, który musimy dobrze wykorzystać, czas przecież lubi uciekać…

Wyniki cyto miały być w tym tygodniu, będą dopiero za tydzień, mam nadzieję, że nic tam na mojej próbce nie wyhodowali ;/

Ten miesiąc zaczyna się jakoś tak lajtowo, odpoczywamy psychicznie, cieszymy się swoim towarzystwem, mamy zamiar trochę wyluzować. Marzę o wyluzowaniu totalnym, ale moja głowa bardzo szybko wszystko liczy, a zwłaszcza TE DNI, cwana bestia ;) Najlepszym lekarstwem na nie-myślenie są zajęcia, dużo zajęć, mało czasu na bezowocne główkowanie, dodatkowe zadania, sprawy do załatwienia, książki do przeczytania, potrawy do upichcenia, listy do napisania, pranie do wyprasowania (oj duuuużo prania), mąż do ukochania ;)filmy do obejrzenia, miejsca do zwiedzenia!

Wesoło mi dzisiaj.

A w weekend dzięki pewnej niemiłej sytuacji po raz kolejny okazało się, że moja połowica to taki mądry życiowo facet! Mój mąż to wszystko, co mam najcenniejszego.